Menu

Menu rozwijane dostarczyły profilki

Czytelnicy

poniedziałek, 9 maja 2016

FRESH GARDEN MASK SKIN79 - Tea Tree i Red Ginseng

Hej!

Dziś krótko o bardzo dobrze już znanych mask sheet'ach, czy inaczej - po polsku :D - maskach w płachcie od Skin79 :)

Taka forma masek jest moją ulubioną - niczego nie trzeba rozrabiać ani później zmywać - po prostu nakładamy maskę na oczyszczoną i stonizowaną buźkę, nosimy przez około 20 minut, płachtę zdejmujemy a pozostałości produktu wklepujeeemy :)
Jest to dla mnie mega wygoda gdyż nigdy nie lubiłam "babrać" się z typowymi maseczkami, które trzeba później zmywać (leniuszek ;p)
Próbowałam już różnych masek tego typu i te ze Skina mogę śmiało zaliczyć do moich faworytów - prawie idealnie dopasowują się do twarzy (zdarzały się takie, że były ogromne do tego stopnia, że zachodziły mi na włosy xD) i to co najlepsze - trzymają się na buźce więc śmiało mogę w niej funkcjonować (w domu, rzecz jasna :) nie stresując się, że zaraz mi zleci i wpadnie np. do gara :D

Przy ostatnich zakupach na SKIN79 skusiłam się na dwie maski z nowej serii Fresh Garden.
Ze względu na moją mieszaną, mega kapryśną i skłonną do trądziku (paskudne leki...) cerę zdecydowałam się na Tea Tree - czyli tę z wyciągiem z drzewa herbacianego, które ma świetne działanie na cerę trądzikową (jest też polecana cerom wrażliwym i suchym) i Red Ginseng - ma działanie przede wszystkim przeciwzapalne.

Fresh Garden Mask Tea Tree (9,90 zł)
Można kupić TUTAJ


Producent zapomniał przykleić naklejkę "po polskiemu" ;p więc poniżej wklejam info

"Wykonana z czystej bawełny maska w płacie zawiera świeże, naturalne składniki.
Wyciąg z drzewa herbacianego uspokaja skórę, sprawia, że cera staje się jaśniejsza i odświeżona.
Ekstrakt wnika w głąb skóry, dzięki czemu przyczynia się do jej prawidłowego napięcia.
Jest bardzo silnym środkiem atyseptycznym, pomaga w walce z trądzikiem, przyspiesza gojenie ran.
Wskazany w pielęgnacji skóry wrażliwej i suchej.
Wpływa pozytywnie na ukrwienie i wspomaga regeneracje komórek.
Spowalnia proces starzenia się.
Maska przywraca skórze gładkość i wewnętrzny blask.
Przed nałożeniem oczyścić twarz tonerem.
Nałożyć maskę i zdjąć po 20 minutach.
Pozostałość wklepać w skórę."

Maskę nałożyłam po wieczornym prysznicu i oczywiście po dokładnym demakijażu, oczyszczeniu i stonizowaniu cery (teraz używam toniku Pink Energy Moist ze Skin79) i według zaleceń producenta trzymałam ją na twarzy przez około 20 minut :)
Maska miała dość przyjemny zapach - raczej podobny do produktów z olejkiem z drzewa herbacianego.
Tak jak wcześniej pisałam bardzo ładnie dopasowała się do kształtu mojej twarzy i solidnie się jej trzymała :D
Po zdjęciu maski wklepałam pozostałość produktu a to co zostało jeszcze w opakowaniu wycisnęłam na dłoń i wklepałam w szyję i dekolt :)
Po chwili zauważyłam, że moja cera jest odświeżona, zmatowiona i gładziutka.
Poza kremem pod oczy niczego już na twarz nie nakładałam.
Po przebudzeniu zauważyłam, że dwa drobne wypryski, które pojawiły się na mojej twarzy dzień wcześniej jakby troszkę się "uspokoiły" a buźka nadal była gładka i (po całej nocy już troszkę mniej) matowa.
Uważam, że działanie owej maski jest jak najbardziej na plus i w przyszłości koniecznie zakupię kolejną - podejrzewam również, że przy regularnym stosowaniu maski efekty byłyby o wiele bardziej widoczne :)


Fresh Garden Mask Red Ginseng (9,90 zł)
Można kupić TUTAJ



Tę maskę użyłam jakiś tydzień później i postepowałam z nią tak samo jak z Tea Tree (dokładnie umyta, stonizowana twarz) i również trzymałam ją na twarzy około 20 minut :)
Po ściągnięciu maski miałam wrażenie, że jest podobnie jak w przypadku herbacianej maski - szczególnie pod względem "uspokojenia" wszelkich nieprzyjaciół :)
Jedyne co różni ją od poprzedniej maski to fakt, że nie zmatowiła mojej cery a dodała jej blasku, miałam również wrażenie, że lekko ją rozjaśniła i wygładziła.
Ten efekt spodobał mi się jeszcze bardziej!
Rano moja buźka nadal wyglądała na rozjaśnioną, zdrową i była gładziutka w dotyku :)
Tę maseczkę również w przyszłości zakupię - a prócz niej i herbacianej mam ogromną ochotę na Honey i Snail :D


Podsumowanie:
Z pewnością nie zdziwi Was fakt, że z obu masek jestem zadowolona :D
Jedyne co mi się nie podoba to to, że maski można kupować tylko pojedynczo... fajnie gdyby ekipa Skin79 wpadła na pomysł by sprzedawać maski np. w pakietach po 10 sztuk (oczywiście byłoby też fantastycznie gdyby cena była przy tym w miarę opłacalna w porównaniu gdybyśmy kupowały np. taką samą ilość osobno ;p)
Ale to tylko takie moje mini-sugestie :D

Dziewczyny, miałyście którąś z nich?
Lubicie taką formę masek? :)
Życzę Wam miłego wieczoru, buziaki! :*

PS Co powiecie na kolejny post o moich ulubionych pomadkach? ;)