Menu

Menu rozwijane dostarczyły profilki

Czytelnicy

wtorek, 29 marca 2016

Urodzinowy box od Interendo ♡ + Wygrana w konkursie u Black Liner ♡

Hej! 


Dziś luźny post - a raczej - po prostu będę się chwalić :D
Przed Świętami tak miło się złożyło, że dostałam aż dwie paczuchy!
Jedna była prezentem urodzinowym od Patki z bloga Interendo - uważaj, kochana! Wiem, że miałaś urodziny niedługo po mnie więc spodziewaj się rewanżu (przepraszam swoją drogą, że tak długo to trwa ale box pomału się kompletuje i postaram się aby był możliwie jak najszybciej skończony :D)
Druga paka, która do mnie przywędrowała to wygrana w konkursie zorganizowanym przez Ingę z bloga Black Liner <3
Dziewczyny - nawet nie wiecie jaką radość sprawiły mi te paki! Banana miałam przez cały dzień :D <3 dziękuję z całego serducha!

Jesteście ciekawe co skrywają w sobie owe paczuchy? :)

Na pierwszy ogień idzie paka od Interendo:


Nie patrzcie na ten długopis - napatoczył się xD


W boxie oczywiście musiało znaleźć się coś z Hello Kitty - w końcu to znak rozpoznawczy Interendo :D
Widziałam już wcześniej ten krem BB u innych dziewczyn i nie powiem - trochę się na niego śliniłam :D A z tego co pamiętam była to jakaś edycja limitowana, którą było można zakupić u Ber de Ver :)


SKIN79! Czyli to co kocham - a Patka o tym wie :D
Pianki Skinowe bardzo lubię a ta ponoć z czasem ma zmniejszać pory!
Używam jej od kilku dni i muszę przyznać, że jest bardzo przyjemnym "myjakiem" :)
Jesli macie ochotę na piankę to możecie zakupić ją tu - KLIK



WOW! Jak zobaczyłam ten zestaw z Lancome to zaniemówiłam :)
Tuszu używam od paru dni i muszę powiedzieć, że jest REWELACYJNY! Mega wydłuża rzęski i nie osypuje się w ciągu dnia - a to w tuszach cenie najbardziej :)


Nigdy nie miałam prawdziwego azjatyckiego tintu :D póki co wyprobowałam tylko na dłoni - kolor dosłownie wżarł się w skórę i trzymał się przez cały dzień! Ciekawa jestem jak będzie wyglądał na ustach - a kolorek jaki otrzymałam to piękna, soczysta pomarańczka :)


Ten uroczy żel pod prysznic będzie świetnym duetem dla perfum z Hello Kitty (też Avon), które także niegdyś dostałam od Pati :D


Znowu Skiniak! Już od dawna miałam ochotę na ten pisaczek! <3


Ta książka (Sekrety Urody Koreanek - Elementarz Pielęgnacji autorstwa Charlotte Cho) chodziła za mną już długo - w sumie odkąd dowiedziałam się o tym, że ma pojawić się w Polsce :D
Jeszcze całej nie przeczytałam - szczerze mówiąc przez ten cały wir przedświąteczny i świąteczny nie miałam na nic czasu - jestem póki co mniej więcej w połowie i powiem Wam, że... wciąga i to bardzo!
Postaram się napisać coś więcej gdy tylko przeczytam ją calutką :)



Ostatnia rzecz, która znalazła się w boxie to przekroczy koci kubeczek! Zakochałam się :D do porannej kawki - jak znalazł! Szczególnie przed pracą taka kocia mordka z pewnością będzie poprawiać mi humor :D

A teraz czas na wygraną od Black Liner:





Bardzo lubię produkty Balea - zawsze gdy jestem w Niemczech u rodziny to mam okazję zaopatrzyć się w ich kosmetyki :D
Ta pianka do golenia pachnie przepięknie :) sprawdziła się u mnie również świetnie - zwykle po goleniu szczypią mnie nogi (używałam już różnych produktów) a po tej piance nic takiego się nie działo :)


Zachodząc do drogerii często zatrzymywałam się przy tej serii i zawsze zastanawiałam się czy "brać czy nie brać" :D
Jestem bardzo ciekawa jak serum się u mnie sprawdzi!


Zwykle nasze drogeryjne BB omijam szerokim łukiem jednak ten mnie zaciekawił efektem "blur" więc chętnie wypróbuję, tym bardziej, że Lirene ma w swojej ofercie bardzo ciekawe i godne zainteresowania produkty :)


Akurat od jakiegoś czasu używam tego płynu! :)
Zakupiłam go szczególnie ze względu na działanie jakie obiecuję nam producent (porost rzęs aż do 15%!)
Czytałam na jakimś blogu (niestety nie pamiętam już gdzie), że płyn faktycznie spełnia swoje obietnice!
Jeśli się sprawdzi to szybko się z nim nie pożegnam gdyż będzie czekał już na mnie następny! :)


Jestem "balsamowym leniuszkiem" więc takie produkty są dla mnie jak najbardziej na tak! :D
Szczególnie na wiosnę-lato przyda mi się taki olejek do ciała :)



Ten scrub do ciała wygląda bardzo apetycznie! :)


Bardzo lubię olejki do włosów! Ten pachnie pięknie i wyraźnie odżywia moje pozbawione życia końcówki włosów ;p
Zwykle wmasowuję olejek w jeszcze wilgotne włosy (raczej od połowy) a później daję jeszcze odrobinkę na wysuszone końcówki włosów :)


Uwielbiam takie urocze produkty :) balsamik do ust pachnie cudownie (arbuzowo) i przyjemnie nawilża :) mniam mniam!


Nie znam firmy Ruby Rose ale chętnie poznam :) czarna kredka zawsze się przydaje!


I na koniec próbeczki! <3

Moje kochane - jeszcze raz baaardzo DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ!

_____________________________________________

Dziewczyny!
W następnym poście - tak jak obiecałam - przybliżę Wam produkty firmy Tony Moly, które już za niedługo będą dostępne w perfumeriach Sephora :)
Mam w swoich zbiorach troszkę ich produktów więc pomyślałam, że warto będzie powiedzieć o nich to i owo :)


Jak minęły u Was Święta? Były raczej spokojne czy szalone (tak jak u mnie :D)?
Trzymajcie się ciepło! Buziaki :*

piątek, 18 marca 2016

Skinowy HAUL (Golden Snail Miniature Set, Egg White Jelly Pact i troszkę więcej o Skin79 VIP Gold BB Hologram Pearl Pact)

Hej!

Jakoś w połowie stycznia, po tygodniowym pobycie w szpitalu postanowiłam poprawić sobie humor i dokonałam zakupu w internetowym sklepie (jak zapewne wiecie -jednym z moich ulubionych <3) polskiego Dystrybutora Skin79 :)
> LINK DO SKLEPU <

A co wpadło do koszyczka?



Pamiętam, że akurat wtedy trafiłam na bardzo korzystną promocję (nie pamiętam dokładnie ale było to bodajże -20% na wszystko ;) więc pokusiłam się - nie na jedną, dwie... a na trzy rzeczy :D plus oczywiście zostałam obdarowana próbkami :)


Golden Snail Intensive Miniature Set 

Obok nowej, miniaturowej serii ślimakowej Golden Snail Intensive nie mogłam przejść obojętnie tym bardziej, że toner ślimakowy, którego dostałam od Interendo na Mikołaja sprawdził się u mnie bosko <3 (choć niestety jego czas dobiegł już końca... buuu :( - pssst... będzie post-DENKO!)
Jedyne co Wam teraz o owej serii powiem to - jest dość treściwa ;p szczególnie krem a toner Golden Snail również wydaje się dużo bardziej gęsty niż jego tradycyjny poprzednik.
Mini-seta Golden Snail możecie kupić TUTAJ





Egg White Jelly Pact 

O tym cudaku to już kompletnie nie wiem co mam powiedzieć :'D
Czytając "pasta" miałam na myśli zupełnie inną konsystencję niż... pudrową ;p (nawet z Interendo o tym samym rozmawiałyśmy :D)
Ale - jak to u mnie bywa - ciekawość wzięła górę więc musiałam tego cudaczka przetestować.
Szczerze mówiąc kompletnie nie wiedziałam jak się za to zabrać! Producent pisze, że można używać "pasty" jako wygładzającą bazę pod makijaż (ma rozjaśniać cerę, wygładzić pory, działać antybakteryjnie i do tego chronić przed promieniami słonecznymi - cudo, prawda?) - no to ciach!
Po nałożeniu jej na twarz zaczęłam się śmiać bo wyglądałam jak klaun xD a po nałożeniu podkładu (wtedy Cushiona z A-TRUE) jeszcze gorzej! Twarz wyglądała jak hmm... ciasto? Wiem, że być może źle się za nią zabrałam ale od tej pory trochę boję się jej używać ;p nie mówię nie! Dam "paście" szansę gdy zrobi się trochę cieplej i z pewnością dam Wam znać jak z nią sobie poradziłam (bo przecież musi mi się udać!)
Pastę możecie kupić TUTAJ



VIP Gold BB Hologram Pearl Pact 

Teraz będzie najprzyjemniej... na ten produkt skusiłam się po RECENZJI U BLACK LINER :)
Ja z pudrami miałam zawsze taki problem, że były dla mnie za suche (a mam cerę mieszaną) i zwykle robiły się na twarzy "ciastowate", uwydatniały wszystkie zmarszczki i wszelakiego rodzaju suche skórki (tak tak, robię regularnie peelingi :)
Ten puder jest... inny :D
Już na samym wstępie mnie zachwycił - opakowanie jest przecudne, a puszek został oddzielony od pudru co jest moim zdaniem bardzo higieniczne :)
Kolor - jak zawsze mam z nim problem to tu nie mam żadnego! Puder ma bardzo jasny kolorek, który na szczęście NIE JEST RÓŻOWY :) widać w nim tony raczej neutralno-żółte - zresztą mam wrażenie, że kolor mógłby przypasować większości osób (jedynie nie wiem jak u osób opalonych)
Na pierwszy rzut oka widać jak owy puder połyskuje - nie bójcie się! Nie zrobi z twarzy dyskoteki :D puder Pearl Pact zawiera w sobie sproszkowaną perłę, która tworzy delikatną tafle, która nadaje cerze zdrowego blasku :)
Oprócz tego zawiera w sobie mnóstwo innych dobrodziejstw takich jak: złoto, które działa antybakteryjnie, wyciąg z kawioru czy koenzym Q10 :)
Wykończenie jakie pozostawia nasza perełka to z pewnością nie płaski mat a - bardziej bym powiedziała - satyna (plus oczywiście rozświetlenie tak jak pisałam wcześniej)




Jesli chodzi o użytkowanie - do aplikacji pudru używam załączonego puszka (gąbeczki, jak kto woli ;p) gdyż uważam, że sprawdza w tym najlepiej - próbowałam z pędzlami jednak wklepywanie, dociskanie pudru skinowym puszkiem pozostawia najładniejszy efekt a sam puszek myję co jakiś czas Białym Jeleniem i jest nadal taki sam jaki był na początku.
Efekt po nałożeniu pudru mogłyście zobaczyć na ostatnim zdjęciu w RECENZJI CUSHIONA A-TRUE (tam nawet pisałam jakich produktów użyłam do wykończenia makijażu :)
Puder możecie kupić TUTAJ

Podsumowując tę mini-recenzję jestem jak najbardziej na TAK!
I z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jest to najlepszy puder jakikolwiek wpadł mi w ręce :)
Oczywiście (pomimo, że jestem mu oddana :D) będę zapewne jeszcze testować różne pudry bo przecież nie byłabym sobą ;p jednak wszystkie inne pudry, które mam póki co tylko "ładnie wyglądają" na mojej toaletce (czyt. parapecie :D)
Wracając do reszty produktów, o których była dzisiaj mowa - jeszcze potestuję, posprawdzam i dam znać co i jak :)

Aaa! Jak już jesteśmy przy Skinach - początkiem roku miałam przyjemność wygrać gradientową pomadkę w instagramowym rozdaniu u @anieladevil (KOSMETYKI BEZ TAJEMNIC)




Two-Tone Gradation Tint Balm, 02 Pink Blossom

Z tego co pamiętam to owym faktem chwaliłam się już na fp i Instagramie :) nie zaszkodzi jednak pochwalić się jeszcze tutaj :D
Otrzymałam kolorek różowy (02 Pink Blossom) - na początku miałam krzywą minkę lecz gdy nałożyłam ją na usta stwierdziłam, że wygląda bardzo ładnie, delikatnie :)
Pomadkę możecie kupić TUTAJ

Kochane, co sądzicie na temat tych produktów?
Macie, znacie? 
Jestem bardzo ciekawa :)
Miłego dnia! :***

środa, 9 marca 2016

Moja "ZIMOWA PACZKA" :)

Hej!

Chyba już wspominałam o akcji zorganizowanej przez Terri? :)
Mowa oczywiście o "Zimowej Paczce" - akcja podobna do tej, której organizatorką była Interendo ("Kolorowe Boxowe Mikołajki z Hello Kitty" - KLIK :) )

Moją boxową parą została hanusiam, czyli Ania z bloga ankanauczanka.blogspot.com
Paczuszkę otrzymałam jakoś pod koniec lutego :)

A co się w niej znalazło?



Pierwsze co zobaczyłam to... Merci :D
A jak wiecie - uwielbiam słodycze :)
Kolejnym miłym zaskoczeniem były pomadki z serii PupaCat - marzyłam o kociakowych paletkach :D



Otrzymałam dwie paletki PupaCat - wersję z czerwonymi błyszczykami i różowymi (choć jak dla mnie bardziej przypominają bezbarwne pomadki zamiast błyszczyków - akurat dobrze się składa bo za błyszczykami nie przepadam :)
Jasne kolorki w ogóle nie dają koloru na ustach, natomiast te najciemniejsze delikatnie barwią usta :)


W paczuszce znalazłam także perfumy z Oriflame Happydisiac - bardzo ładny, owocowy zapach!
Myślę, że idealnie sprawdzi się na wiosnę :)


Ania napisała w liściku, że podobają się jej moje kreski - ojeeej :D jest to dla mnie wspaniały komplement bo uważam, że jestem mega amatorką w rysowaniu kresek (ręce drgają mi jak nie wiem co ;p)
Dziękuję Ci bardzo kochana!
Owy eyeliner w pisaku Oriflame wydaje się być bardzo trwały - oczywiście zeswatchowałam go od razu na dłoni i ni cholery nie chciał się zmyć! A to dobrze wróży :D



Dostałam również próbki - Mary Kay (nigdy nie miałam niczego z tej firmy więc chętnie wypróbuję, tym bardziej, że zbiera dość pochlebne opinie :) i olejków do włosów Oriflame :)


Już nie wytrzymałam i zanim zaczęłam robić zdjęcia - jedna czekoladka "przypadkiem" zniknęła :D


I na koniec prześliczna karteczka z listem w środku :)

Paczuszka bardzo mi się spodobała i - nie ukrywam - bardzo poprawiła mi humor gdyż tego dnia w ogóle się jej nie spodziewałam :D
Ja swoją paczuszkę wysłałam na sam koniec miesiąca - mam nadzieję, że już dotarła całą i zdrowa :)

Chyba nie muszę Wam mówić, że uwielbiam takie boxiarskie akcje?! :D
I tak szczerze... przez te autorskie paczuszki od dziewczyn zrobiłam się na tyle rozpuszczona, że nie cieszy mnie żaden z "kupnych" boxów ;p więc dlatego powiedziałam... STOP! :D

A Wy, dziewczyny? Też brałyście udział w akcji Terri?
Co sądzicie o paczuszce?
Miłego wieczoru, buziaki! :***

PS Dziękuję Aniu za cudną paczuszkę :)