Menu

Menu rozwijane dostarczyły profilki

Czytelnicy

poniedziałek, 29 lutego 2016

Pretty Box & Lovely Box luty 2016

Hej! 

Początkiem lutego przywędrowały do mnie walentynkowe boxy Pretty - tego gagatka znam bo zamówiłam kiedyś ich premierowego boxa - i Lovely, którego miałam przyjemność gościć u siebie po raz pierwszy :)



Jakie wrażenie wywarły na mnie owe boxy? Który był lepszy? Tego dowiecie się za chwilę :)

Zaczniemy od PRETTY BOXA:


Oto karta informacyjna Pretty Boxa :)

1. Argan Oil Mask


Od razu zaczęłam jej używać (razem z czekoladowym Kallosem, którego pokochałam) i póki co spisuje się dobrze - nie obciąża włosów i ładnie je wygładza :) nie jestem pewna czy dałaby radę solo bo moje włosy są mega suche ;p


2. Żel micelarny Nova Kosmetyki - GoCranberry

Miałam już z tej serii płyn micelarny, który spisywał się bardzo dobrze! Ten żel póki co czeka na mnie w kolejce bo mam jeszcze sporo do wykończenia żelu micelarnego z BeBeauty z "biedry" :D


3. Mydło w płynie Yope (zapach - werbena)

Również czeka w kolejce ;p


4. Organiczne masło shea nierafinowane z Ghany

To masełko było ręcznie robione przez wspólnotę kobiet w Ghanie w ramach programu aktywizacji ekonomicznej regionu (Fair Trade) co możecie przeczytać na załączonej do boxa karcie :)
Jestem bardzo ciekawa tego produktu gdyż może być on bazą do tworzenia różnych kosmetyków w domu (np. balsam, peeling)
Zobaczymy co z tego wyjdzie :)


5. Peeling truskawkowy do ust

Nigdy nie miałam peelingu do ust (jedynie taki "handmade" z miodu, oleju i cukru ;p)
Oczywiście od razu go otworzyłam! :D
Pachnie przepięknie, ma delikatne cukrowe drobinki a po jego użyciu usta są przyjemnie mięciutkie :) usta to mój odwieczny problem więc ten peeling jest moim MUST HAVE :)


6. Serduszko - ogrzewacz do rąk

Bardzo fajny gadżecik :D ja jestem okropnym zmarźluchem więc jest jak znalazł :) szkoda tylko, że nie dawali po 2 sztuki bo w razie potwornego zimna na dworze trzymałabym je w obu kieszeniach od kurtki i ogrzewała sobie obie łapki :p


Próbki:

Płyn do naczyń :D


Oraz próbeczki kremów Nova Kosmetyki :)



LOVELY BOX:

Karta informacyjna Lovely Boxa

1. Odżywczy żel pod prysznic Vianek

Vianek jest "dzieckiem" Sylveco :) miałam ogromną ochotę na przetestowanie czegoś z Vianka - akurat kończył mi się żel pod prysznic więc od razu się za niego wzięłam :p
Pachnie bardzo przyjemnie (tak słodko-kwiatowo-miodowo :D)
Zwykle zapominam o używaniu balsamów do ciała więc po użyciu tego żelu od razu poczułam, że moja skóra jest milsza w dotyku :) jestem na TAK!


2. Żel aloesowy Skin79

Początkowo trochę się wkurzyłam gdyż ekipa Lovely Boxa zapewniała, że produkt Skin79, który będzie znajdować się w boxie nigdy wcześniej NIE był w żadnym innym pudełku... chyba nie sprawdzili dokładnie bo aloesik pojawił się już kiedyś w ShinyBoxowej edycji "Love Your Skin" ;p
Ogólnie liczyłam na jakąś nowość... ale nie ma tego złego bo akurat z tym kosmetykiem polubiłam się od samego początku, ba! - nawet znalazł się w moich ulubieńcach :)


3. Biji Beautiful - maska do twarzy w płachcie

Już zużyta! :D szczerze mówiąc to nie wiem co mam o niej powiedzieć... kształt miała tak fatalny, że ledwo co się dopasowała a po jakichś 5 minutach ciągle spadała mi z twarzy co bardzo mnie irytowało xD
Jaki był efekt? Skóra była trochę bardziej napięta i nawilżona :)
Nie była zła... jednak miałam lepsze :)


4. Chrupki kukurydziane CIBI

Już kiedyś je jadłam - jak dla mnie troszku za ostre więc oddałam Lubemu :D


5. Fimaro Smoothie "Pan Czerwony"

Mmm pycha! Uwielbiam owocowe Smoothie! <3


Próbki:

Nie obyło się bez próbeczek :)
Skinowe BB i próbki kremów pod oczy (jeden z Sylveco a drugi... nie pamiętam :p)



Podsumowanie:
Ogólnie boxy są ok... w moim odczuciu wypadły podobnie a większość produktów z pewnością mi się przyda, jednak...
Niby wszystko dobrze ale ja już nie czuję tej szaleńczej miłości co kiedyś :p!!!
Kiedyś podczas otwierania boxów zawsze towarzyszył mi dreszczyk emocji, a teraz?
NIC.
Nie wiem czy to przez te blogerskie paczkowe akcje tak się "zepsułam" czy co ;p
Po lutowych Pretty i Lovely utwierdziłam się w przekonaniu, że póki co boxikom mówię STOP :D no chyba że mega mnie coś skusi bo teraz świra mam jedynie na punkcie autorskich pudełeczek od dziewczyn z blogosfery (czyt. boxowe akcje takie jak zrobiła Interendo a teraz Terii :D)
A tak a propo's - Terii zorganizowała jakiś czas temu akcję "Zimowa Paczka", która właśnie dobiega końca :) ja swoją paczuszkę od hanusiam (mojej boxowej partnerki) już mam i pochwalę się nią niebawem :D
Moją paczuszka zaś została wysłana w piątek (spóźnialska ja!) i mam nadzieję, że dojdzie szybciutko :)

A jak Wam przypadły do gustu walentynkowe pudełeczka? 
Dajcie koniecznie znać :)
Buziaki! :**

czwartek, 11 lutego 2016

A-TRUE - podkład w poduszce!

Hej!

Dziś opowiem Wam o czymś co jest dla mnie zupełną nowością i dzięki Ber de Ver (w ramach współpracy) miałam możliwość przetestowania tego cudaka :)
Mowa tu o cushion'ie czyli podkładzie w poduszce firmy A-TRUE!
Taka forma podkładu (czy kremu BB/CC) z dnia na dzień robi się coraz bardziej popularna - możecie znaleźć ja np u Skin79 gdzie do wyboru jest aż kilka rodzajów poduszeczki, u L'Oreal'a (ale chyba jest niedostępny w Polsce) czy nawet u Sephory i wielu innych znanych marek :) a pomysł wziął się oczywiście... z Azji :D

Jak owa poduszka spisała się u mnie po paru tygodniach regularnego stosowania?
Tego dowiecie się niebawem :)


Od Ber otrzymałam nie tylko pięknie zapakowaną poduszkę A-TRUE - w paczuszce znalazły się także próbki również marki A-TRUE i zielono-herbaciane przysmaki, które natychmiast zostały zjedzone :D (ta malutka czekoladka miała w środku żelkę... mmm coś wspaniałego! <3)

A-TRUE Real Black Tea True Active CC Cushion SPF50 PA+++

Wewnątrz opakowania znajduje się dłuuuga ulotka (niestety nie po Polsku ;p)






Cushion był dobrze zabezpieczony, dzięki czemu możemy mieć pewność, że nikt go wcześniej nie macał :)
Po otwarciu widać, że poduszka jest biała - pod wpływem nacisku automatycznie wydobywa się z niej nasz podkład, który się w nią wtapia.




Kolor, który wybrałam to 01 Light Beige.
Kolorek jest bardzo jaśniutki i (na szczęście) nie widzę w nim różowych tonów :)
Moim zdaniem są to raczej tony żółtawo-neutralne.



Tak wygląda po wklepaniu za pomocą gąbeczki, która przeznaczona jest do aplikowania produktu.
Natychmiastowo "wtopił" się w skórę.

Gąbeczkę już oczywiście ufaflałam ;p

Co mówi o niej producent?

"Wyjątkowo trwały, rozświetlający oraz nawilżający podkład w tzw. poduszce.
Podkład jest stworzony na bazie sfermentowanego wyciągu z herbaty.
Podkład ma za zadanie nawilżać cerę, rozjaśniać, ujędrniać oraz stopniowo poprawiać jej kondycję." (Źródło: www.berdever.pl)




Skład:


Moje pierwsze wrazenia:

15gramowy produkt mieści się w pięknym pudełeczku, które wygląda luksusowo, jest łatwy i bezproblemowy w użyciu (szczególnie gdy muszę zrobić szybki makijaż :)
Bardzo spodobał mi się fakt, że nie był testowany na zwierzętach <3
Producent zapewnia nas również, że cushion nie zawiera takich składników jak np. parabeny, olej mineralny czy SLS (więcej zobaczycie na zdjęciu powyżej)
Tak jak wyżej wspomniałam jest bardzo łatwy i przyjemny w aplikacji (bardzo mi pomógł gdy np byłam w podróży i musiałam wykonać szybki make-up w aucie ;p albo gdy spieszyłam się do pracy)
wystarczy lekko docisnąc poduszkę za pomocą gąbeczki - produktu nałoży się tyle ile powinno - a następnie należy wklepywać i "wciskać" go w buzię :)
Jeśli chodzi o higienę - (na szczęście opakowanie zostało skonstruowane w ten sposób aby gąbeczka nie miała non stop bezpośredniego kontaktu z poduszką, myślę, że również zapobiega to wysychaniu produktu) dołączoną gąbeczkę można spokojnie myć ciepłą wodą z np. szarym mydłem (tak samo jak w przypadku gąbeczek typu Beauty Blender) i pozostawić do wyschnięcia (najlepiej przez noc)
Zapach podkładu jest moim zdaniem typowo "pudrowy" ale delikatny - według mnie bardzo przyjemny.

Jak spisuje się na mojej cerze?



Tak wyglądam bez makijażu ;p na twarzy są widoczne plamy potrądzikowe co jest moim największym problemem związanym z cerą.



Tutaj mam jedną warstwę podkładu - widocznie ujednolicił koloryt, rozświetlił i rozjaśnił cerę ale z moimi plamami niestety sobie nie poradził :(



Tutaj nałożyłam już drugą warstwę - podoba mi się to, że podkład można stopniować :)
To co miał zakryć to przykrył bardziej ale niestety nie do końca.



Tutaj mam na sobie juz pełny makijaż - plamki musiałam zakryć dodatkowo kamuflażem z Catrice.


Prócz cushiona A-TRUE do wykończenia makijażu użyłam: Puder Hologram Pearl Pact Skin79, rozświetlacz Diamond Illuminator Wibo, Bronzer KOBO Nubian Desert i Sahara Sand, kamuflaż Catrice - twarz, Korektor True Match, Płynny kamuflaż Catrice - pod oczy, Cień Maybelline Tattoo Permanent Taupe, Kredka Misslyn - brwi, tusz Lovely Pumping Up, Kredka Misslyn, Bronzer KOBO - oczy, pomadka Golden Rose Velvet Matte 26 - usta

Podsumowanie:

Tak jak już wcześniej pisałam - uwielbiam go za łatwość aplikacji :)
Podkład w konsystencji jest niezwykle leciutki a po wklepaniu go gąbeczką natychmiastowo stapia się z cerą robiąc "drugą skórę" :)
Efekt jaki zostawia na twarzy to taki typowo dewy - cera wygląda na rozświetloną i aż bije od niej blask :)
Zapewne gdyby nie fakt, że nie radzi sobie z kryciem tak jak bym tego chciała to byłby mój najulubieńszy podkład na świecie :)
Podoba mi się to jak współpracuje z innymi produktami - nie miałam żadnego problemu by wklepać w niego odrobinę kamuflażu Catrice a lekko przypudrowania twarz pozostaje nieskazitelnia na kilka godzin - po tych paru godzinach jedynie zaczynam świecić się lekko na nosie i czole.
Mogę go z czystym sumieniem polecić nawet sucharkom gdyż podkład rzeczywiście nawilża twarz! Nie zauważyłam aby ją wysuszał, podkreślał suche skórki czy nawet ciemniał w ciągu dnia.
Powiem Wam szczerze, że teraz będę go oszczędzać na lato - jest tak leciutki, że przy upałach na bank sprawdzi się u mnie jeszcze lepiej :) tym bardziej, że posiada wysoki filtr - SPF50 PA+++, który dodatkowo chroniłby moją cerę (tak, dodatkowo bo zawsze pod makijaż stosuję krem z filtrem :)

Gdzie możecie go kupić? 

Oczywiście na stronie sklepu internetowego Ber de Ver pod TYM LINKIEM :)
Obecnie Cushion kosztuje 135,00 zł - cena jest wysoka ale produkt jest tego wart tym bardziej, że... mam dla Was kod rabatowy -10% właśnie na poduszkę (i na wkłady do niej)! :) Kod rabatowy brzmi BLOGURODA i jest ważny do 21 lutego (wysyłka przewidziana jest na 22 lutego :)
Poza tym pragnę powiedzieć Wam, że sama Aga-Ber de Ver jest przemiłą osóbką, ktora bardzo często robi promocje (a produkty, które tam znajdziecie... co tu będę dużo mówić - same perełki <3) w swoim sklepie także Kochane gorąco zachęcam Was do zakupów! <3


PS Jeszcze raz Aga dziękuję Ci za możliwość przetestowania cushion'a :) :* <3

Dziewczyny, miałyście kiedyś do czynienia z cushionami?
Dajcie znać o sądzicie o tym produkcie :)
Ślę buziaczki! :***

niedziela, 7 lutego 2016

Ulubieńcy roku 2015

Hej!

Dziś obiecany (SPÓŹNIONY) post, w którym znajdziecie produkty najchętniej i najczęściej używane przeze mnie w roku 2015 :)

Jednak zanim przejdę do tematu wpisu to pochwalę się Wam, że... MAM JUŻ INTERNET! :D
Było trochę pod górkę, nie powiem ;p ale najważniejsze, że mogę być już z Wami na bieżąco <3 jeszcze tylko wyczyszczę (zawirusował się dziad...) mojego notebook'a (bo przecież cały czas śmigam na telefonie :D) i wtedy będzie miodzio :)

Wracamy do rzeczy! :D
Na pierwszy rzut idzie
PIELĘGNACJA I PRODUKTY WŁOSOWE:



Płyn micelarny Bioderma Sensibio 

To już moje drugie opakowanie! Uwielbiam ten płyn - szczególnie za to, że dokładnie zmywa makijaż oczu (nie wiem jak wodoodporny bo takiego nie uzywam) i nie szczypią mnie po nim oczy!
Jedyny minus jest taki, że Bioderma nie jest najtańsza :( gdy ją zdenkuję mam w planach kupno micela z Garniera gdyż czytałam na wielu blogach, że mają ze sobą wiele wspólnego... no ciekawe ;)



Balsam do ciała w sprayu Vaseline

Na ogół nie używam balsamów do ciała bo... najzwyczajniej mi się nie chce xD jestem balsamowym leniuszkiem dlatego balsam w sprayu jest dla mnie idealnym rozwiązaniem - psik psik i gotowe :D do tego szybko się wchłania i pięknie pachnie jak kakao :)


Lotion Hada Labo

Tego lotionka zamówiłam baaardzo dawno temu na eBay'u a on w ogóle nie chce się skończyć! Ba! Nie jest nawet w połowie :o
Bardzo lubię go za to jak po umyciu buźki świetnie przygotowuję ją do dalszej pielęgnacji - tym samym sprawia, że serum czy kremy lepiej się wchłaniają :)
Po nałożeniu go na twarz automatycznie sprawia, że cera jest gładka i mięciutka - błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia żadnej warstwy :)
Ta wersja lotionu HL jest tą podstawową, hialuronową :) w ofercie możecie znaleźć jeszcze kilka innych rodzajów lotionów (np z retinolem, wybielającą, do cery tłustej),
które kupić możecie u Ber de Ver (gdy ja kupowałam swojego HL to niestety nie znałam jeszcze Ber :( a kupując u niej macie pewność, że to oryginały (i często możecie trafić na promocje :)


Suchy szampon Batiste 

Kocham, kocham, kocham! <3
Nie wiem, które to już z kolei opakowanie ale wiem, że nigdy nie użyję żadnego innego suchego szamponu!
Za co je uwielbiam? Za to, że nie sklejają włosów, nie obciążają ich, aplikowanie ich zajmuje kilka sekund i do tego pięknie pachną :)
Oczywiście jak to suche szampony - trochę bielą ale można temu zaradzić wyczesując dokładnie miejsca, które spryskałyśmy ;)
a efekt suchego szamponu Batiste utrzymuje się baaardzo długo!

Szczotka do włosów Tangle Teezer Original i Styler (kompakt)

Bardzo lubię tę szczotki - różowa jest wersją domową (kiedyś kupiłam takiego TT i nosiłam w torebce - po jakimś czasie "igiełki" się zniekształciły) i kompaktową do torebki.
W moim przypadku faktycznie nie szarpią i nie ciągną włosów :) dodatkowo przyjemnie masują głowę podczas szczotkowania i bardzo dobrze rozczesują włosy na mokro.


Peeling Crystal Skin79 

Mój ulubiony peeling! Nie będę się tu dużo rozwodzić bo była już jego recenzja na blogu :) KLIK


Wazelina Vaseline

I znowu Vaseline!
Tym razem jest to tradycyjna wazelina, która jak nic na świecie radzi sobie z moimi przesuszonymi ustami :)


Żel/pianka do mycia twarzy Effaclar La Roche Posay 

Bardzo polubiłam się z tym żelem!
Po kontakcie z wodą rozcieram go w rękach po czym tworzy się (nie za gęsta) piana. Po umyciu twarzy ową pianką cera jest przyjemnie gładziutka i nie ma uczucia ściągnięcia :) żel/pianka dedykowana jest osobom z cerą tradzikową i wrażliwą - czyli idealnie dla mnie :)


Żel aloesowy Skin79 

Mówiłam już, że kocham aloes pod każdą postacią? Na pewno tak :D
Ten żel jest fantastyczny! Używam go do wszystkiego - do twarzy, włosów i do ciała a najczęściej w miejsca podrażnione po goleniu - zwykle po ogoleniu nóg szczypią mnie, swędzą i robią się na nich nieładne czerwone kropki... po wsmarowaniu żelu w nogi czuję natychmiastową ulgę! Aloes koi je i łagodzi ranki - nogi wyglądają o wiele lepiej i nie odczuwam już żadnego dyskomfortu :)


No to teraz... KOLORÓWKA:



Paletka cieni Makeup Revolution Naked By Chocolate i Death By Chocolate 

Te paletki mam najdłużej i najczęściej maluję się właśnie nimi :)
Kolory w owych paletach bardzo mi odpowiadają - o Naked By Chocolate pisałam już TUTAJ




Rozświetlacze - Mary Lou Manizer, Lovely Silver i Wibo Diamond Illuminator

Moi faworyci jeśli chodzi o rozświetlacze!
Maryśkę uwielbiam do wieczorowych makijaży, a w ciągu dnia zwykle sięgam po Silver lub Diamond Illuminator ;)
Najbardziej neutralny odcień moim zdaniem ma Wibo dlatego najczęściej na moich policzkach ląduje właśnie on :)



Od lewej: Mary Lou Manizer, Lovely Silver, Wibo Diamond Illuminator 

Bronzery Kobo Nubian Desert i Sahara Sand 

Są to chyba najlepiej nadające się bronzery drogeryjne do konturowania!
Mają świetne szaro-brązowe kolory, są całkowicie matowe i nie posiadają nawet najmniejszej drobinki :)
Używam obydwóch - ciemniejszym konturuję kości policzkowe, czoło a jaśniejszym nos, brodę i często - gdy nie mam czasu na make-up ;p - używam ich jako cieni do powiek :)



Od góry Sahara Sand, Nubian Desert 

Tusz do rzęs Lovely Pumping Up 

Jak wspomniałam we wcześniejszym poście - okazał się u mnie HITEM!
Rzęsy są wydłużone, rozdzielone i nie osypują się :)


Kredka do brwi Misslyn i kremowy cień do powiek Tattoo Maybelline (Permanent Taupe)

Kredka Mysslyn - czyli coś co "robi" mi brwi :) w połączeniu z cieniem Tattoo od Maybelline robi dobrą robotę!
A cień Maybelline to chyba moje odkrycie roku! Ma świetną, trwałą konsystencję a kolor (chłodny brąz) jest tak świetny, że przypasowałby chyba do każdego typu urody!



Baza pod cienie do powiek Inglot 

Nie wyobrażam sobie makijażu oczu bez bazy z Inglota!
Ma delikatną, kremową konsystencję i jasny, cielisty kolor.
Ja mam ogólnie problem z powiekami bo mam tam jakby za dużo skóry i wszystko mi się tam wałkuje ;p jak mam zrobić jaskółkę to już w ogóle jest masakra... ale ja nie o tym :D
Co bardzo mnie zdziwiło na tej niepozornie wyglądającej bazie wszystko trzyma się idealnie przez cały dzień! Makijaż zrobiony rano pozostaje w nienaruszonym stanie aż do późnego wieczora :) kocham tę bazę i póki co nie zmienię jej na żadną inną <3




Korektor rozświetlający Wibo DeLuxe, L'Oreal True Match (1 Ivory), Płynny kamuflaż Catrice (porcelain) i kamuflaż Catrice (Ivory - chyba, ten najjaśniejszy ;p)

Tego pierwszego używam do rozświetlania twarzy, True Match i płynny kamuflaż pod oczy a tradycyjny kamuflaż służy mi do ukrywania niedoskonałości :)
Więcej o nich pisałam TUTAJ


Baza pod makijaż Blur Effect Etude House 

Jest to baza, której używam najczęściej :)
Baza Blur ma dawać efekt niczym filtr z Instagrama ;p
Na pewno rozjaśnia (dzięki różowemu kolorowi), delikatnie wyrównuje koloryt i wygładza buzię a makijaż dzięki niej nie ściera się tak szybko jak zwykle :)

Krem BB VIP Gold Skin79 

Jest to jeden z moich ulubionych kremów BB!
Ma nietypowy szarawy kolor (tak jak Hot Pink), który po nałożeniu dopasowuje się do koloru cery.
VIP Gold ma moim zdaniem największe właściwości kryjące spośród wszystkich swoich braci :)
Za jakiś czas napiszę o nim dłuższą notkę...;)

Krem BB Platinum Bio-Essence 

Jest to jeden z najmocniej kryjących kremów BB jakie kiedykolwiek spotkałam!
Ma neutralny beżowy odcień, który powinien dopasować się niemal do każdej cery :)
Pisałam o nim kiedyś TU!





Pędzle Hakuro H15 i H50S, Inglot 32T

Pierwszego używam do konturowania twarzy bronzerem - jak dla mnie MUST HAVE! Ma idealny kształt, który fantastycznie zaznacza cień pod kością policzkową, nie robi smug, za to świetnie blenduje bronzer :)
Drugi pędzel Hakuro służy mi do nakładania pokładów - uwielbiam go :)
Jest zbity i świetnie rozprowadza podkłady nie robiąc smug. Wybrałam mniejszą wersję S (występuje także w większej wersji H50), która dociera w każdy zakątek mojej twarzy ;p
Ostatni pędzelek - Inglot służy mi do podkreślania brwi cieniem z Maybelline - co tu dużo będę mówić - spisuje się idealnie :)



Pomadka Inglot (matte) 410, 428, MAC Ruby Woo i Golden Rose Velvet Matte 20

Szminki, szminki, szmineczki... Ah, jak ja Was kocham :D
Za co kocham Ingloty? Za ich cudne kolory! Są wprawdzie najbardziej suche ze wszystkich znajdujących się na zdjęciu jednak kiedy dobrze wypielęgnuję usta przed nałożeniem którejś z nich to nie jest tak źle :)
O MACzku pisałam już nawet kieeedyś TUTAJ.
Golden Rose najłatwiej rozprowadza się na ustach - a ten kolor! <3 Teraz czaję się na czarną :D



Od lewej Inglot 410, 428, MAC Ruby Woo, Golden Rose 20

Było mi baaardzo ciężko wybrać spośród tylu produktów, z którymi polubiłam się w roku 2015... (a trochę ich było ;p) ale jednak na miano ulubieńców musieli zasłużyć TYLKO najlepsi z najlepszych :D

Jestem ciekawa czy któraś z Was miała bliższe spotkanie z którymś z moich ulubieńców?! :)
Dajcie koniecznie znać! 
...a w następnym wpisie opowiem Wam o pewnym bardzo ciekawym produkcie - podkładzie w poduszce :)

Buziaki, kochane! :***