Menu

Menu rozwijane dostarczyły profilki

Czytelnicy

sobota, 31 stycznia 2015

Mój styczniowy zakupoholizm!


Hej!
Dziś mamy ostatni dzień miesiąca i z tej oto okazji chciałabym przyznać się Wam do tego co zdążyłam nabyć przez cały miesiąc :)
Pokusy czyhają dosłownie wszędzie a ja zazwyczaj nie potrafię się im oprzeć...
Jeśli coś bardzo mnie zainteresuje to nie potrafię zbyt długo zwlekać z zakupem a potem jest płacz, że przez resztę miesiąca nie mogę sobie pozwolić na "to" czy "tamto"... Ale która z nas tego nie zna?! :D
Tak jak wspominałam w moim pierwszym wpisie - bardzo często poszukuję odpowiedników dobrych, droższych kosmetyków i niekiedy udaje mi się trafić na takie tańsze perełki :)
Na szczęście dawno nie trafił mi się żaden bubel ale jeżeli tak będzie - niezwłocznie Was przed nim ostrzegę!
A teraz do rzeczy :)

1. Pierwszym produktem, o którym napiszę to podkład Rimmel Stay Matte.
Zapewne wiecie, że był już o nim POST, z którego dowiecie się, że jestem z niego bardzo zadowolona a nawet śmiało mogę stwierdzić, że jest on moim zamiennikiem Vichy Dermablend :)



2. Kolejnym zakupionym przeze mnie produktem jest puder prasowany z firmy KOBO o odcieniu 301 Pale Beige (najjaśniejszy).




3. Oczywiście w oko wpadł mi również rozświetlacz z tej samej firmy! (Odcień 310 Moonlight)





4. Kolejnym nabytkiem jest cień również od KOBO + etui na 2 cienie. Póki co mam tylko jeden - zależało mi na odcieniu, którym będę mogła podkreślać brwi :) zdecydowałam się na kolor 116 Dark Chocolate.
Niestety zdjęcia nie oddają do końca jego rzeczywistego koloru :(



5. Tusz do kresek Scandal Eyes z Rimmel'a wyjątkowo przypadł mi do gustu :) posiada pędzelek, którym (nareszcie!) precyzyjnie mogę namalować kreski.
Jeszcze nigdy w życiu w tak szybkim tempie nie udawało mi się namalować jaskółek!
Warto także zaznaczyć, że jest bardzo trwały :) w ogóle się nie rozmazuje i jest wodoodporny - czyli jak dla mnie wielki +






6. Lakier do paznokci Sally Hansen zauroczył mnie swoim pięknym fuksjowym kolorem (320 Fuchsia Power).
Kolor wygląda świetnie już po nałożeniu jednej warstwy, natomiast na moich paznokciach wytrzymał góra 2 dni.. Chyba jeszcze nie znalazłam takiego lakieru, który by mi 100% dogodził swoją trwałością :(



7. Do mojej kolekcji pomadek musiało dołączyć kolejne Baby Lips :) Ma bardzo przyjemny, miętowy zapach i daje ten sam nawilżający efekt co oryginalna niebieska wersja.
Moje usta (szczególnie zimą) potrzebują mega pielęgnacji a Baby Lips świetnie się sprawdza i zawsze noszę je przy sobie.



Na paznokciu widać Sally Hansen (320 Fuchsia Power) :P

8. Pędzelek typu kabuki to po prostu must have w mojej kosmetyczce! A Essence bardzo trafiło w moje gusta jeśli chodzi o kolory :)
Przyjemnie aplikuje się nim puder i przede wszystkim żadne włoski nie zostają mi po nim na twarzy:)


9. Maska do twarzy z Ziaji Liście Zielonej Oliwki może nie zrobiła jakiegoś mega efektu wow na mojej twarzy, natomiast miałam po niej dość gładką i oczyszczoną twarz.
Po tych wszystkich "ohah" i "ahah" miałam nadzieję na coś lepszego ale być może większe efekty byłyby widoczne po dłuższym stosowaniu?



10. Kolejnym produktem Ziaji jest pasta głęboko oczyszczająca, którą dokupiłam do kompletu Liście Manuka.
Szczerze nie spodziewałam się po niej niczego nadzwyczajnego ponieważ konsystencją przypominała mi typowe "żele, peelingi i maski 3w1", które już wielokrotnie przerabiałam, natomiast ta pasta o wiele lepiej peelinguje :)



11. Do kolekcji Liści Manuka trafił również żel, który jest świetnym dopełnieniem całego zestawu. Twarz jest po nim bardzo mięciutka i gładka w dotyku :)



Cała seria Liści Manuka bardzo przypadła mi do gustu za wyjątkiem kremu na dzień.
Na szczęście miałam kilka próbek i po pierwszym dniu stosowania zdążyłam zauważyć, że mnie zapchał :(

12. Peeling drobnoziarnisty Barwa Siarkowa - chyba nic nie muszę o nim pisać :) była już NOTKA i między innymi był on tam opisywany.


13. Serum/baza pod tusz do rzęs Eveline.
Stosuję niedługo więc za dużo póki co powiedzieć nie mogę natomiast fajnie sprawdza się jako baza :)



14. Kolejny produkt od Eveline, czyli serum 100% kwas hialuronowy.
Bardzo zaciekawiły mnie różnorodne opinie na jego temat więc postanowiłam wypróbować również sama.
Może jeszcze nie mam jakiegoś dużego problemu ze zmarszczkami ale uważam, że powinno zadbać się o to od najmłodszych lat aby zmarszczki pojawiły się jak najpóźniej.
Póki co zdążyłam zauważyć lekkie kurze łapki i małe zmarszczki na czole (chyba za dużo się dziwię :P )
Postanowiłam rozpocząć kurację 7-dniową, czyli szybki lifting.
Po nałożeniu serum w wybranych miejscach rzeczywiście czułam delikatny efekt "naciągnięcia" skóry, który trwał przez chwilę.
Szczerze mówiąc po tych siedmiu dniach jakiejś dużej poprawy nie zauważyłam a po obietnicach producenta spodziewałam się czegoś minimalnie więcej...
Spróbuję używać serum regularnie co 2-3 dni - zobaczymy co z tego wyjdzie.
To co mnie cieszy w tym produkcie to prosty, krótki fajny skład, który będziecie mogły zobaczyć na zdjęciu.





15. Suchy szampon z Biedronki! Tak tak :) Biedronka czasami potrafi zaskoczyć swoimi produktami (kiedyś bodajże mieli przez krótki czas w swojej ofercie suche szampony Batiste i szczotki Tangle Teezer!)
Niczym szczególnym nie wyróżnia się od reszty suchych szamponów natomiast ma przepiękny zapach :)


16. Kolejna rzecz, którą dorwałam w Biedronce to ogórkowe płatki pod oczy.



17. Oliwka dla mam Baby Dream. Nie - nie jestem mamą :P
Kupiłam ją olejowania włosów ale o tym będzie w przyszłości osobny post :)



18. Balsam do ciała dla mam Baby Dream znajdzie również swoje zastosowanie do moich włosów i o tym także w osobnym poście :)



19. I ostatnia rzecz - czyli szampon dla dzieci Baby Dream, który świetnie sprawdza się do moich włosów. Delikatnie je myje i sprawia, że włosy są mięciutkie.



I oto koniec zakupowego szaleństwa na dziś!
Mam nadzieję, że udało się Wam dotrzeć do końca tego długaśnego wpisu - jeśli tak to dziękuję! :)
Życzę Wam miłego weekendu, buziaki! :*

czwartek, 29 stycznia 2015

Bladość czy opalenizna?

Hej :)
Dziś chciałabym poruszyć dość ciekawy dla mnie temat, który mianowicie dotyczy rozjaśniania skóry.
Jeszcze parę lat temu wręcz uwielbiałam się opalać!
Z zamiłowaniem regularnie odwiedzałam solarium i moja opalenizna wciąż wydawała mi się "mało wystarczająca".
Jak szalona smarowałam się przeróżnymi mazidłami utrzymującymi i podkreślającymi opaleniznę.
Wszytko to do pewnego momentu!
Najpierw dowiedziałam się, że (na wskutek choroby) nie mogę się opalać ani przebywać w miejscach o podwyższonej temperaturze (sauny itp).
Było to dla mnie wtedy lekkim szokiem, choć akurat w tamtym momencie był to najmniejszy "problem".
Powoli, z czasem nawet zaczynała mi się podobać moja jaśniejsza karnacja.
Później zaś maleńkimi kroczkami zaczęłam fascynować się bladą skórą i jasną, porcelanową cerą.
Ostatnimi czasy troszkę się zaczytałam na ten temat i bardzo zainteresowały mnie wszelakie kosmetyki, które pełnią funkcje rozjaśniające.
Niestety na naszym polskim rynku nie znajdziemy typowych "wybielaczy" skóry (jedynie kremy delikatnie rozjaśniające różnorakie plamy czy też kremy typowo do cery naczynkowej).
Chyba nikomu nie muszę mówić, że z pięknej, jasnej i zadbanej cery słyną głównie koreanki i tam tego typu kosmetyków jest od groma.
Tak jak my mamy w drogeriach stoiska z samoopalaczami - u nich jest totalnie na odwrót (dla mnie marzenie :D) ale na szczęście - mamy przecież internet!

Już od jakiegoś czasu chodzi za mną maska do twarzy Tomatox z TONYMOLY.



Jest to jedna z bardziej popularnych koreańskich kosmetyków do rozjaśniania twarzy.
Czytałam już wiele pozytywnych opinii na jej temat i dowiedziałam się, że jest dość znana także w Polsce :)
Owego pomidorka możecie znaleźć między innymi na Ebay'u za około 10$

Istnieją również wybielające balsamy i maski do ciała, na przykład z bardzo znanej nam firmy Nivea, Vaseline a nawet Garnier.





Nie są one jednak dostępne w Polsce ale możecie je sobie wygooglować i z pewnością znajdą się również na Ebay'u :)
Najbardziej jednak zaciekawiła mnie maska do twarzy i ciała Snow White z firmy Secret Key, która również zalicza się do tych bardziej popularnych.



Istnieje również krem do twarzy z tej samej serii :)




Mam zamiar za jakiś (niedługi!) czas przetestować parę koreańskich kosmetyków więc oczekujcie niebawem nowego wpisu z recenzjami! :)

Powiedzcie mi kochane, co Wy sądzicie na ten temat? Czy jesteście podobnego zdania co ja?
A może wręcz przeciwnie? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii :)
Buziaki! :*